Połykaj ze mną również na facebooku

czwartek, 8 lutego 2018

Agarleta, czyli warzywna galareta.

Grunt, że wódka jest wegańska, a wódkę dobrze jest zakąsić. 
Bez wódki też jak najbardziej można zakąszać. Tak czy siak, galareta jest spoko. Jest ładna i tania, i smaczna. 

Składniki:
  • 2 litry zimnej wody
  • 2 - 3 marchewki
  • 2 - 3 pietruszki
  • seler
  • natka pietruszki
  • groszek konserwowy
  • kukurydza konserwowa
  • jakiś wsad a'la mięsny, może być tofu, tempeh, wędlina sojowa, co kto lubi, co kto ma
  • agar agar
Żeby dosmaczyć wywar przydadzą nam się jeszcze 2 cebule, por, ziele angielskie, liść laurowy, sos sojowy, pieprz i kostka warzywnego bulionu.

Przygotowanie:

Z warzyw, przypraw i kostki gotujemy bulion. Cebulę przed wrzuceniem do gara fajnie najpierw opalić porządnie nad ogniem.
Gdy warzywa zmiękną bulion przelewamy przez sito (tylko nie do zlewu!!). Z bulionu odlewamy sobie jedną szklankę do wystudzenia. Jak wystygnie rozpuszczamy w niej dwie łyżeczki agar agar (1 łyżeczka na jeden litr).
Wlewamy tą szklanicę z powrotem do bulionu i zagotowujemy mieszając.

Warzywa (pomijając pora i cebulę) kroimy w kostkę, czy w co tam chcemy. Podobnie traktujemy nasze tofu lub inny tempeh. Mieszamy to wszystko z groszkiem i kukurydzą.

Na dnie miseczek kładziemy kilka listków zielonej pietruszki. Wsypujemy to, co tam przed chwilą namieszaliśmy (nie zostawiamy dużo miejsca w naczyniach, tak może centymetr od góry) i zalewamy gorącym bulionem.
Zostawiamy do ostygnięcia.
Gdy galareta zastygnie, odwracamy naczynie i przerzucamy galaretę na talerz. Przed podaniem fajnie skropić sokiem z cytryny albo octem. 

Smacznego:


sobota, 27 stycznia 2018

Pasta z cukinii i suszonych pomidorów

Takie i tej podobne pasty można dziś kupić prawie w każdym sklepie. Ale „można też zrobić samemu z fasoli”. Samemu ma tą przewagę, że wychodzi jednak taniej. A ta pasta na szczęście nie jest bardzo czasochłonna.

Potrzebujemy:
  • Słoik suszonych pomidorów w oleju (potem już będzie tylko taniej)
  • 1 średniej wielkości cukinia
  • 1 średniej wielkości cebula
  • 3,4 ząbki czosnku
  • kilka zielonych oliwek (opcjonalnie)
  • oregano
  • kurkuma
  • sól, pieprz
  • olej do podsmażenia

Przygotowanie:
Pokrojoną w ulubione do smażenia kształty cukinię, cebulę oraz czosnek podsmażamy chwilę na oleju, dodajemy przyprawy. Dodajemy suszone pomidory, opcjonalne oliwki i blendujemy.
Już.

Smacznego:


niedziela, 21 stycznia 2018

Marchewka z groszkiem po hipstersku

Marchewka z groszkiem po hipstersku nie wymaga wielkiego nakładu pracy. Wymaga ciut więcej nakładu finansowego niż jej wersja tradycyjna.

Na dwie porcje potrzebujemy:
  • Pół paczki makaronu z zielonego groszku. Jest dostępny np. w drogeriach sieci Rossmann, w sklepach ze zdrową żywnością. Nie ma glutenu, pewnie nie ma też GMO, ale ma za to bio i eko. 
  • Gdzieś tak 1/3opakowania mrożonej marchewki w kostce.
  • 3 parówki PolSojowe, ja użyłam śniadaniowych
  • Kilka łyżek gotowej marynaty. Ja kupiłam słoiczek marynaty kujawskiej słodka papryka - zioła. O taką*

Przygotowanie:
Makaron gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Marchewkę wrzucamy na patelnie z kapką oleju i miąchamy ją tam, aż do miękkości
Ugotowany makaron odcedzamy, dorzucamy na patelnię z marchewką.
Na to wszystko (wiem jak dziwnie to zabrzmi, ale tak mi było najwygodniej) ucieramy nasze parówki. Mieszamy chwile i dodajemy trochę marynaty. Mieszamy jeszcze minutkę, dwie i przekładamy na talerz.
Żeby było jeszcze bardziej hipstersko posypujemy wszystko płatkami drożdżowymi 

Smacznego:
 

*To nie jest reklama, nie czerpię żadnej korzyści z wrzucenia obrazka. Marynatę można też pewnie zrobić samemu z fasoli i będzie najlepsza.

niedziela, 7 stycznia 2018

Grzyby niewinne, ale jednak w winie duszone podane z makaronem

Na wstępie pragnę powiedzieć, że grzyby były duszone bez zbędnego okrucieństwa. Duszone były w znieczuleniu ogólnym winem wytrawnym.

Potrzebujemy:
  • Około 1/2 kilograma leśnych grzybów (u nas były borowiki ceglastopore)
  • 200-250 ml.czerwonego wina wytrawnego
  • 2 średniej wielkości cebule
  • pieprz
  • sól
  • olej do smażenia 
  • 1/2 paczki ulubionego makaronu.
Robimy tak:
Otwieramy wino i polewamy sobie lampkę, co by nie zazdrościć grzybom.
Grzyby myjemy. Ja sięgnęłam do mrożonych grzybów z własnych zbiorów, więc miałam już ładnie pokrojone. W przypadku podsieczy (potoczna nazwa borowików ceglastoporych) obgotowujemy je jakieś 10 minut i zbieramy łyżką burzowiny, w których mogą być jeszcze jakieś leśne brudy. Wodę odlewamy. W nowej wodzie gotujemy grzyby do miękkości (mi to zajęło jakieś pół godzinki). (Jeśli zebraliśmy, lub kupiliśmy podgrzybki czy prawdziwki to mamy ciut łatwiej bo grzyby wystarczy jedynie wstępnie obgotować, potem mogą sobie dochodzić grzecznie na patelni. Niestety borowik ceglastopory niedogotowany może nam zaszkodzić).
Cebule obieramy i kroimy w cienkie pióra.

Pióra wrzucamy na patelnie i smażymy na oleju aż się zeszklą, dodajemy grzyby, smażymy jeszcze kilka minut i dolewamy im wina. W tym winie niech się duszą, aż większość wina odparuje (jakieś 20 minut). Pod koniec duszenia doprawiamy się drugą lampką wina, a grzyby doprawiamy solą i pieprzem.

Takie grzyby idealnie komponują się z makaronem (kolanka, świderki, kokardki, penne).
Smacznego.


sobota, 11 listopada 2017

Obwarzanki Krakowskie

Część osób mieszkających w Krakowie (czy do innych polskich miast dotarły obwarzanki?) pewnie pomyśli: no dobra, ale w sumie po co, skoro można je kupić na każdym rogu?
Po pierwsze dlatego, że domowe obwarzanki są naprawdę dużo smaczniejsze od tych kupnych, a po drugie niestety wiele piekarni dodaje do obwarzanków tłuszcz wieprzowy. Jedyną znaną mi piekarnią, która nie dodaje smalcu do obwarzanków jest piekarnia Lewandowski.

Na szczęście obwarzanki robi się stosunkowo łatwo.

Składniki:

  • 500 g mąki pszennej
  • 1 torebka suchych drożdży lub 50 gram świeżych
  • 100 ml mleka roślinnego niesłodzonego (u mnie jest to najczęściej mleko rossmannowe lub alprosoya)
  • 100 ml wody lub 200 - jeśli nie mamy albo nie chcemy dodawać mleka
  • 4 łyżki alsana lub ramy roślinnej (myślę, że olej kokosowy też da radę)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • Opcjonalnie mak, sezam, czarnuszka, sól do posypania.

Przygotowanie

Jeśli korzystamy ze świeżych drożdży to robimy najpierw zaczyn.

Przesiewamy mąkę, dodajemy nasze masło roślinne, zaczyn lub suche drożdże, cukier (jeśli nie robiliśmy zaczynu) i sól. Wszystko dokładnie mieszamy i ugniatamy ciasto.
 
Ciasto zostawiamy na jakieś 20 minut w ciepłym miejscu przykryte ściereczką, żeby odpoczęło i urosło.

W tym czasie wstawiamy duży garnek z wodą. Niech woda zawrze.

Ciasto dzielimy na 8 równych części. Każdą część rolujemy w wałeczek i splatamy go na kształt obwarzanka (to chyba moja ulubiona część tworzenia). Najwygodniej chwycić wałeczek w połowie i zaplatać jego końce wokół siebie, tak jakbyśmy robili warkocz z dwóch pasemek. Końcówki łączymy ze sobą i lekko ugniatamy tak, żeby obwarzanek się nie otworzył w trakcie dalszej obróbki.

Każdy zapleciony obwarzanek wrzucamy na wrzątek na jakąś minutkę, góra dwie.

Odsączone obwarzanki wykładamy na blachę obłożoną papierem do pieczenia, posypujemy czym lubimy (moje ulubione są z sezamem). Obwarzanki pieczemy do uzyskania złocistego koloru, zajmuje to około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 ℃.

Smacznego!


niedziela, 12 lutego 2017

Makrela wędzona bez makreli

Nasza "ryba" bez ości powstała przypadkiem. Był to jeden z fajniejszych przypadków. "Makrela" nie wymaga od nas wielkiego nakładu sił, finansów i nie pożera dużo czasu.

Składniki:
  • Kostka tofu naturalnego (u nas była PolSoja)
  • 2 łyżki japońskiego sosu sojowego (jest droższy, ale o niebo lepszy od chińskiego)
  • 2 łyżeczki wędzonej papryki w proszku
  • 2 łyżki oleju lnianego
  • 1 łyżka suszonych glonów wakame

Glony moczymy kilka minut w zimnej wodzie.
W tym czasie ścieramy tofu na grubych oczkach. Odcedzone glony można trochę posiekać.
Do utartego tofu dolewamy olej, resztę składników i mieszamy.
I to wszystko.
"Ryba" wspaniale smakuje na chlebie, a jeszcze lepiej na chlebie posmarowanym Alsanem, lub inną roślinną margaryną.

Smacznego.


wtorek, 19 lipca 2016

Bakłażanowe śledziki

Kiedyś bardzo lubiłam podjadać śledzie. Od jakiegoś czasu poszukuję śledziopodobnych smaków. Śledzie w occie, które wrzucałam jakiś czas temu idealnie wpasowują się w smaki dzieciństwa i są naprawdę pyszne. Ale te bakłażanowe, mają dodatkowo fantastyczną teksturę.


Składniki na przyjemną kolację dla dwóch osób lub sympatyczną zakąskę pod procenty (jeśli zakąska jest jedną z kilku): 
  • 3 bakłażany
  • 3 duże cebule
  • ocet
  • sól
  • olej lniany
  • garść glonów wakame
Przygotowanie:
Bakłażany tniemy na plasterki do pół cm, zasypujemy solą na ok 10 min. W między czasie zalewamy odrobiną wody nasze glony wakame (chodzi o to żeby zmiękły). Plastry bakłażana smażymy do miękkości. Cebulę koimy w cienkie piórka. Wysmażone bakłażany i pokrojoną cebulę zalewamy w  naczyniu wodą z octem (1:2, lub 1:1/2 zależy jaką lubimy ostrość, ja wolę proporcje 1:1/2, czyli szklanka wody i 1/2 szklanki octu) i dodajemy nasze glony wakame. Ja się bawię w przekładanie: bakłażan-cebula-glony, bakłażan-cebula-glony, ale pewnie to nie jest konieczne ;). Po około 15-30 minutach zlewamy ocet i całość zalewamy olejem lnianym. Osobiście najchętniej przekładam wszystko do słoika i dopiero wtedy zalewam. 

Smacznego!