Połykaj ze mną również na facebooku

sobota, 19 grudnia 2015

Seler naciowy w pomidorach

Dziś u Surri pomysł na szybki i tani obiad :)

Składniki na ok. 2 porcje
  • 1 kg ziemniaków
  • 1 seler naciowy
  • 10 suszonych pomidorów
  • puszka koncentratu pomidorowego
  • olej
  • przyprawy (majeranek,oregano, sól)
Wykonanie:
Obrane i umyte ziemniaki kroimy w dużą kostkę (ok.2cm) i wrzucamy na rozgrzany na patelni olej, po kilku minutach dodajemy pokrojone łodygi selera i suszone pomidory. Przyprawiamy. Gdy ziemniaki i seler są już miękkie dodajemy puszkę koncentratu. Po kilku minutach zdejmujemy z ognia.


niedziela, 15 listopada 2015

Zupa Cebulowa

Jak już wszystkim wiadomo (a jeśli nie było wiadomo to zaraz będzie) nie należę do fanek zup.
Jednak coś mnie podkusiło na zrobienie zupy cebulowej. I o Wielki Sojo i Wielki Latający Potworze Spaghetti, to była dobra pokusa!

Składniki: (na ok 4 porcje)
  • 40 g margaryny Alsan lub olej do smażenia
  • 6 średniej wielkości cebul
  • 20 g mąki pszennej 
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • 100 ml białego wytrawnego wina 
  • sól i pieprz 
  • 6 kromek bagietki, lub inne pieczywo, z którego zrobimy grzanki
  • 60 g sera violife lub innego roślinnego sera
Przygotowanie:

Obrać cebulę i pokroić w cieniutkie piórka. Na stopiony Alsan lub olej  wrzucić cebulę i smażyć na małym ogniu przez 15-30 minut, stale mieszając, aż cebula zacznie się lekko rumienić. Dodać 2 łyżki zimnej wody, przykryć i dusić przez 5 minut. Wmieszać mąkę i smażyć jeszcze przez ok. 5 minut.
Dodać bulion, wino oraz sól i pieprz, gotować na małym ogniu przez 15 minut. Dodać starty ser i gotować jeszcze chwilkę (aż ser się zacznie rozpuszczać).

W tym czasie na patelni albo w piekarniku  robimy grzanki.

I to tyle :)
Smacznego!

poniedziałek, 5 października 2015

Klasyczny tofurnik vel sernik


Nie jestem fanką słodkiego. Słodkie wcina mój Mąż. Dlatego na urodziny postanowiłam mu zrobić jakieś ciacho. Padło na tofurnik.O przepis idealny poprosiłam Madzię, właścicielkę marki Krem dela Krem Tofurnik wyszedł pyszny, dlatego podrzucam przepis.

Składniki (na małą tortownicę - 21cm):
  • 1/2 paczki ciastek holenderskich bądź innych ulubionych herbatników u mnie to były Vitalki 
  • ok. 65 g oleju kokosowego / Alsana (jeśli nie macie wagi kuchennej to jest to mniej więcej 1/4 szklanki)
  • 1/2 kg miękkiego tofu (ja użyłam 3 kostek polsojowego)
  • 1 niesłodzony budyń śmietankowy w proszku (20 g)
  • sok z 1 cytryny
  • 150 ml mleka sojowego (najlepiej niesłodzonego)
  • 90 g cukru, czyli ok.6 łyżek (lub mniej/więcej w zależności od upodobań)
  • torebka cukru wanilinowego (to już była moja inwencja)
  • 1 opakowanie galaretki pomarańczowej (galaretka z agarem jest dostępna w sklepach ze zdrową żywnością oraz w sprzedaży internetowej)
  • 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady (do ozdobienia ciasta)
Przygotowanie spodu:

1. Ciasteczka mielimy w pył i mieszamy z tłuszczem. Ja pokruszyłam i blendowałam chwilę z tłuszczem kokosowym.
2. Taką masą wykładamy spód naszej tortownicy/blachy i wkładamy do lodówki

Przygotowanie masy:

Tofu, budyniowy proszek, sok z cytryny, mleko i cukier łączymy ze sobą i blendujemy na gładką masę. To jest odpowiedni moment, żeby skosztować odrobinkę i ewentualnie dosłodzić.
Teraz wyjmujemy z lodówki nasz spód i wlewamy na niego naszą masę.
Pieczemy w piekarniku w temperaturze 180°C przez około 35 min.

 Na ostygnięty tofurnik (nie wyciągamy go z tortownicy/blachy) wylewamy powoli naszą galaretkę.

Gdy stężeje galaretka, ciasto przyozdabiamy masą czekoladową.

Jak robimy polewę?
Dla mnie najwygodniejsza jest kąpiel wodna:
Do jednego garnka wlewamy odrobinę wody. Na garnek z wodą stawiamy drugi garnek, do tego garnka na górze wrzucamy czekoladę. Garnki stawiamy na kuchence. Pod wpływem temperatury czekolada powoli nam się rozpuści, ale nie będzie się przypalać.
Ja w trakcie rozpuszczania czekolady dolałam do niej kapkę mleka sojowego. Uzyskałam fajną konsystencję i łatwo mi się ozdabiało.
Ozdabiałam przy użyciu strzykawki cukierniczej, ale myślę, że apteczna też by dała radę :)

Smacznego:

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Sałatka warzywna z grzankami

Dawno mnie nie było. Przepraszam. Część z Was pewnie zna moją historię z aparatem. Dla tych co nie znają, krótka relacja usprawiedliwiająca przerwę w blogowaniu:

Wybierając się na wakacje pożyczyliśmy od kumpla autko.
Autķo w piątek po południu w drodze powrotnej zastrajkowało. Zastrajkowało na skrzyżowaniu gdzieś w Warszawie. Po uiszczeniu niemałej opłaty odholowali je 300 metrów dalej do warsztatu.
Nie wiadomo było ile potrwa naprawa, ale wiadomo było że tanio nie będzie.
Zdezorientowani wzięliśmy z samochodu piesę, dokumenty, aparat i zastanawialiśmy co dalej ze sobą począć.
Na szczęście przygarnęła nas znajoma weganka. Napoiła nas piwem, wypchała nasze brzuszki pysznym jedzonkiem i takie tam.
Ale wiadomo ,,ryba i goście na trzeci dzień śmierdzą", szczególnie że goście nie wzięli sobie z autka czystych ubrań na przebranie.
Dlatego nie ukrywam, że bardzo ucieszył nas telefon z warsztatu (w sobotę po południu), że awaria ogarnięta i możemy zabierać autko. Odetchnął też z ulgą właściciel samochodu (a i zapewne nasza zbawicielka).
Stres zszedł.
Z bólem serca zostawiliśmy odpowiednią kwotę w warsztacie, wsiedliśmy do samochodu, przytuliłam pieseczka i ruszyliśmy umordowani stresem i przygodami do domku.
Szanowny małżonek w końcu postanowił, że najwyższa pora zrzucić fotki na kompa. A tu pupa, Nikodema (imię naszego aparatu) wcięło jak Bolka trampki przed meczem.
Podejrzewamy, że w warsztacie oprócz pieniążków zostawiliśmy też Nikodema.
Pan z warsztatu oczywiście twierdzi, że żadnego aparatu w życiu na oczy nie widział, ale niestety to jedyne miejsce gdzie mogliśmy go zostawić.
Zwariowaliśmy. Biuro rzeczy znalezionych, gumtree, olx, wszelkie warszawskie grupy ogłoszeniowe. Wszędzie zostawiłam ogłoszenia. Nasza kochana zbawicielka Madzia rozkleiła też ogłoszenia w pobliżu rzeczonego warsztatu. Tydzień ogłoszeniowego szaleństwa.
Wiedzieliśmy, że zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy i trzeba się w końcu pogodzić ze stratą.
I teraz najlepsze:
Tydzień temu Małżonek odbiera telefon. Pan z serwisu rzecze: ktoś oddał aparat.
Nikodem wrócił do domu.

Dzisiaj przepis na przepyszną sałatkę, której zdjęcie zalegało na aparacie od jakiś dwóch miesięcy i szczęśliwie (tak jak i inne zdjęcia) przetrwało całą przygodę.

Składniki: 
  • 1 czerwona papryka
  • 1 krucha sałata
  • 10 oliwek (ja preferuję zielone)
  • 5 kromek razowego chleba
  • 2 ząbki czosnku
  • 5 orzechów włoskich
  • 3 łyżki oliwy z oliwek (lub innego oleju który stosujecie)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • natka z pietruszki
  • sól i pieprz
Przygotowanie: 

Przygotować grzanki:
Kromki chleba podpiec na patelni na oliwie/oleju. Natrzeć rozgniecionym czosnkiem i pokroić w drobną kostkę.

Przygotować warzywa i orzechy:
Oczyścić z pestek i pokroić w kostkę paprykę, umyć i poszarpać na małe kawałki sałatę, pokroić w cząstki pomidory, orzechy drobniutko posiekać.

Przygotować sos:
Do naczynia wlać sok z cytryny, odrobinę wody,oliwę, sos sojowy, dodać sól i pieprz. Dokładnie wymieszać. 

Wymieszane w salaterce przygotowane warzywa, grzanki, oliwki i orzechy zalać sosem, wymieszać i udekorować pietruszką.

autorstwa Agnieszki Olędzkiej.


Smacznego!
 

sobota, 9 maja 2015

Jsme vegáni czyli Praga po wegańsku

Przed wyjazdem do Pragi grzebałam trochę w sieci, żeby się zorientować jak będzie wyglądać kwestia żywienia się na mieście.
Pewna dobra istota popełniła mapkę, z której często korzystaliśmy. Tu link.



Pomocna też była aplikacja Happy Cow. Jedną restaurację znaleźliśmy sami zupełnym przypadkiem.
W Pradze, żaden weganin na pewno nie zginie.

W pierwszy dzień wylądowaliśmy w słynnej sieciówce Lovig Hut, w której postawiliśmy na krewetki.

Nie mam pojęcia jak oni je robią, ale bardzo bym chciała mieć takie pojęcie. Ich tekstura, a nawet odtworzone charakterystyczne segmenty to czysty artyzm. Wegańskie krewetki są daniem zdecydowanie godnym polecenia.

Pierwsze śniadania jedliśmy w naszym pokoju. W pobliskim sklepie ze zdrową żywnością kupiliśmy roślinne smarowidła, a w ,,tradycyjnym" sklepie zaopatrywaliśmy się w pomidorki i szczypior na obkład.

Drugie śniadania były już na mieście. Zupełnym przypadkiem trafiliśmy na Country Life.
Nazwa jak dla mnie nie brzmi, ale wszystkie opcje są wegańskie. 
Ja zdecydowałam się na szybką parówkę ;)


Kolejnym lokalem, który zaliczyliśmy był LoVeg. Tu skusiliśmy się na zupkę z soczewicy (zdjęcie mi wyszło na tyle średnio, że nie będę Was nim katować), oraz piwo

Regent
oraz
czyli pyszne knedliczki z tempehem


Dzień kolejny. Drugie śniadanie w Green Spirit. Spróbowaliśmy twarożku z tofu z pieczywem (wydaje nam się, że wykorzystali tofu wędzone).




Obiadowo po raz kolejny skusił nas Loving Hut, tym razem w innej lokalizaji. Zamiast gotowego dania z menu zdecydowaliśmy się na bufet. Bardzo ekonomiczna opcja rozpychająca brzuszki. Loving Huty to takie chińczyki, tylko że wszystko jest wegańskie (wegan naś pan!).

Postanowiliśmy się też  poprzytulać z czerwonym stworem:

Ostatnim miejscem do którego zajrzeliśmy było Vegan City.

Zdecydowaliśmy się na zupkę jarzynową:
i najlepszy seitan (Pekingska Specialita) jaki kiedykolwiek udało nam się jeść:

Porcja tego seitanu była tak wielka, że musiałam robić kilkuminutowe przerwy w czasie jedzenia :)


Oczywiście Praga to nie tylko wspaniałe jedzenie, ale urocze miasto, w którym zakochaliśmy się na dzień dobry. Jest bardzo dużo zieleni. parki są zadbane. Bardzo często jest w nich widoczny taki znaczek:

Są też miejsca w których obowiązuje zakaz poruszania się na rowerze, więc nikt na Ciebie nie ciumka i nie drynda, gdy spokojnie sobie spacerujesz. Dla równowagi są oczywiście miejsca, gdzie psy obowiązkowo muszą chodzić na smyczy, więc nie przeszkadzają wyżej wymienionym rowerzystom czy biegaczom. Och, jak mi się marzy taki podział w krakowskich parkach (właśnie niedawno zostałam zbluzgana, bo przeszkadzałam jakiemuś rowerzyście, gdy spacerowałam z psem po parku).


W przestrzeni publicznej nie obowiązuje zakaz spożywania alkoholu, więc spokojnie możemy pić piwko na spacerze. A piwo Czesi mają wyborne. Na szczęście czeskie piwo w Polsce jest kupić bardzo łatwo.

Oprócz parków jest oczywiście piękna architektura, no ale blog kulinarny to jednak nie miejsce na rozpisywanie się o zabaytkach.

Dlatego Pragę okiem Nikodema (tak nasz aparat ma na imię) oraz gościnnie oczkami Samuela i Szymona (nasze fony) możecie zobaczyć tutaj.

Relacje innych wegan:

Praga wg fotopalety
Wegańska Praga od Zielone Love
Vegiórka w Pradze
I can't believe it's vegan w Pradze

piątek, 1 maja 2015

Bardzo zielona surówka i 2 propozycje obiadowe

Poddaje się i przyznaję: Żrę trawę. Jest wiosna i trochę tego zielska narosło :)

Do sałatki potrzebujemy:
  • kilka listków świeżego szpinaku
  • kilka listków sałaty
  • szczypior (ten gruby, zwany czasem cebulką)
  • kilka rzodkiewek
Do dressingu potrzebujemy:
  • odrobinę mleka roślinnego (może pół szklanki)
  • 2 łyżeczki musztardy
  •  kapkę oleju
Przygotowanie jest dziecinnie proste:

W mleku roztrzepujemy musztardę i dolewamy kapkę oleju (ja to robię blenderem, ale zapewne można trzepaczką, myślę że energiczne rozmieszanie też wystarczy).

Zieleninę siekamy/targamy, rzodkiewkę plasterkujemy. Wszystko razem mieszamy z dressingiem, czy bardziej po polsku- sosem na zimno.

I to już wszystko.
 
Sałatkę wykorzystaliśmy z dwiema opcjami obiadowymi:

Ciecierzyca z sosem pomidorowym (słoikowa, a co :)) i makaronem

Kasza kuskus z podsmażonym tofu wędzonym

Smacznego kochani połykacze!

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Warzywny czar biryani

Warzywne biryani to kolorowe, pyszne i pożywne danie. Pochodzi z kuchni indyjskiej.

Składniki:
  • 35 dag ryżu (tj. ok 1 i 1/3 szklanki)
  • Puszka groszku konserwowego (jeśli mamy świeży  łuskany to 20 dag)
  • 4 pomidory (zimą może być puszka pomidorów, bo te ,,świeże" są pozbawione smaku)
  • 170 ml jogurtu sojowego / śmietany sojowej
  •  Łyżka łuskanych orzechów laskowych/włoskich
  • 3 łyżki oleju
  • Natka pietruszki
  • 2 łyżeczki kolendry
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 2 łyżeczki przyprawy garam masala
  • sól
Przygotowanie:

Opłukujemy i osączamy ryż. Zagotowujemy litr wody, dodajemy ryż i 1/2 łyżeczki soli, doprowadzamy do wrzenia, przykrywamy i gotujemy na bardzo małym ogniu.
W garnku bądź na patelni (mój Mąż preferuje patelnie ;)) rozgrzewamy tłuszcz, wrzucamy przyprawy (oprócz soli) i mieszamy. Ja je w garnku przypaliłam, więc może warto przytulić się do patelni. Chociaż bycie tutaj dosłownym mogłoby być niebezpieczne. Wracając do przepisu i jednak do patelni... Dorzucamy tam ziemniaki pokrojone w drobną kostkę i smażymy mieszając, aż się zarumienią. Dodajemy groszek, obrane ze skórki i przetarte lub zmiksowane pomidory (jeśli zdecydowaliście się na świeże), albo wlewamy zawartość puchy. Dosypujemy też połowę posiekanej natki i sól do smaku. Gotujemy pod przykryciem mieszając, aż warzywa będą miękkie. Jeśli zbyt odparują możemy je poratować odrobiną wody. Gdy ryż zmięknie (każdy twardziel w końcu zmięknie) dodajemy do niego jogurt / śmietanę i delikatnie mieszamy. Odstawiamy na około 5 minut.
Blaszkę lub żaroodporne naczynie traktujemy tłuszczem od środka. Wykładamy nań połowę ryżu, wyrównujemy lekko uciskając. Na ryżu  rozkładamy równą warstwą nasze warzywa i przykrywamy pozostałym ryżem. Wierzch wyrównujemy i uklepujemy (fajnie się klepie jedzenie ;)). Przykrywamy potrawę folią aluminiową, lub pokrywką od naczynia żaroodpornego i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 140°C na 15-20 minut. Gotową potrawę kroimy na porcje (nooo, staramy się bo nie jest to łatwe :D) i ozdabiamy siekanymi orzechami i natką pietruszki.

Można wsuwać!





Przepis pochodzi z książki ,,Zdrowiej jesz-zdrowiejesz!" Romana Rupowskiego

niedziela, 22 marca 2015

Nur w żur


Sobotnim popołudniem Polskie Stowarzyszenie Wegańskie zorganizowało kolejną odsłonę weganogarni.
Jedną z atrakcji tej imprezy jest konkurs na najbardziej smakowite danie.
Mój Mąż ugotował gar żuru. Żur zyskał uznanie innych uczestników zabawy i znalazł się na podium.

Oto przepis na sukces ;)

Składniki:
  • 3 średniej wielkości ziemniaki
  • 3 średniej wielkości cebule
  • 5 średniej wielkości pieczarek
  • 1/2 puszki białej fasoli
  • 1/4 litra żurku
  • 1 biała polsojowa kiełbaska (zamiennie może być 1/2 kostki tofu wędzonego)
  • bulion warzywny (ok. 1 litra)
  • ząbek czosnku
  • czarodziejski miks przypraw (2 liście laurowe, łyżeczka gorczycy, łyżeczka kolendry, 5 ziarenek ziela angielskiego, 3 ziarenka czarnego pieprzu, 2 łyżeczki majeranku)



Żeby zanurkować chochlą w żurze trzeba go najpierw przygotować:

Zaczynamy od podsmażenia na patelni cebulki. W garnku zalewamy bulionem pokrojone w kostkę ziemniaczki i zaczynamy gotować. Mielimy przyprawy w młynku nie tylko do kawy i wsypujemy do zupy (a właściwie do czegoś, co dopiero będzie zupą). W trakcie gotowania dodajemy kolejno: podsmażoną cebulkę, plastry pieczarek, kawałki czosnku, fasolkę i pod koniec plastry kiełbasy. Gdy ziemniaczki są miękkie trzeba wlać żurek i zagotować. Gotowe! Możemy nurkować...

Z wegan żuru chłop jak z muru :)

środa, 28 stycznia 2015

Bakłażanowy gulasz

Bakłażonowy gulasz budzi we mnie wiele ciepłych wspomnień. Bakłażonowy gulasz to pierwszy obiad, który upitrasił dla nas mój wspaniały Mąż. Ileż to już było lat temu :)
Dobra koniec tych słodkości, nie chcę spowodować mdłości. Na blogu kulinarnym to takie faux pa jednak :)

Składniki:
  • 1 bakłażan
  • 1 cebula
  • kilka pieczarek
  • przecier pomidorowy
  • makaron
  • przyprawy (sól, pieprz, majeranek)
  • olej (do smażenia)
Wykonanie:
Bakłażana (ze skórką), pieczarki kroimy w kostkę, cebulkę siekamy i wszystko razem smażymy na patelni.
W między czasie gotujemy makaron.
Pod koniec smażenia na patelnię dolewamy przecier pomidorowy i doprawiamy wedle uznania.

I to wszystko. Gulasz można wymieszać z makaronem w garze, albo podawać tak:




Swoją premierę gulasz miał na forumVeg w wątku Co widział taffit podczas patelni robienia :)


niedziela, 25 stycznia 2015

Ogarnięta sałatka z mazionezem

Z okazji cyklicznej imprezy zwanej Weganogarnia, zrobiliśmy Ogarniętą sałatkę. Weganogarnia to cykliczna kuchnia społeczna organizowana przez Polskie Stowarzyszenie Wegańskie. Na ich fanpejdżu możecie się dowiedzieć o kolejnych odsłonach tej imprezy i innych wegańskich wydarzeniach mających miejsce w Krakowie.

Składniki:
  • 3 papryki (żółta, czerwona, zielona)
  • 1/2 zielonego ogórka (tego długiego szklarniowego)
  • puszka kukurydzy konserwowej
  • kawałek sera Violife (wg uznania)
  • mazionez
Wykonanie:
Warzywa kroimy w drobną kosteczkę, dosypujemy kukurydzę, ser żółty ścieramy na grubych oczkach.


Wszystko mieszamy z mazionezem.


Sałatka smakowała i zdobyła uznanie uczestników wydarzenia. Za sałatkową inspirację dziękujemy naszej koleżance Żabie :*

Smacznego!

niedziela, 18 stycznia 2015

Smażony syr (Violife)

Wykonanie i przepis by taffit:

(...) Weganizm jest moją ścieżką, nie brak mi niczego.(...) 5 Stół dla mnie zastawia wobec mych przeciwników; (...) 

Wykonanie ,,kotleta":
 
1. Ukroiłem kwadracik Violife'a (for pizza) szeroki na 0,5-1 cm.
2. Zwilżyłem wodą.
3. Obtoczyłem w mące cieciorkowej (pszenna pewnie też by dała radę)
3. Zamoczyłem w roztworze wody i skrobi kukurydzianej (ziemniaczana pewnie też by dała radę)
4. Obtoczyłem w bułce tartej.
5. Wrzuciłem na głęboki gorący olej.
6. Smażyłem do zarumienienia.



Roślinny ser można zamówić w wegekoszyku.
 

Kokokulki

Kokokulki wyglądem i tylko wyglądem przypominają Rafaello. 
Jednak nie przeszkadza im to być słodką i smaczną przekąską. Dodatkowym atutem jest prostota ich wykonania.

Składniki:
  • 1 szklanka białego ryżu
  • paczka migdałów
  • garść płatków owsianych
  • 2 kieliszki rumu (może być aromat rumowy)
  • cukier (wg uznania)
  • wiórki kokosowe do obtoczenia masy
Przygotowanie:

Szklankę ryżu zalewamy trzema szklankami zimnej wody i gotujemy, aż cała woda wyparuje (nie solimy). Płatki owsiane zalewamy niewielką ilością gorącej wody tak, żeby rozmiękły i zrobiły się kleiste. Migdały mielimy w młynku do kawy.

Potem wszystkie składniki blendujemy razem, dodajemy rumu i cukru wg uznania. Ja dałam tylko 3 łyżki cukru, bo nie lubię mocno słodkich rzeczy.

Z masy formujemy małe kulki i obtaczamy je w kokosie.
Zalecam odstawić na trochę do lodówki, mają wtedy fajniejszą konsystencję.

Smacznego: